Ubrałam się w czerwoną sukienkę sięgającą mi do kolan. Czarne wysokie szpilki i spięłam włosy w niedbałego koka. Po obydwu stronach głowy wypuściłam dwa kosmyki, które opadały na ramiona. Usta potraktowałam szminką tego samego koloru co sukienka. Spryskałam ciało perfumami. W tej chwili do domu weszła Alicja.
- Wow. Gdzie ty idziesz? - Ustała i wpatrywała się we mnie jak w obrazek. Musiałam rzeczywiście wyglądać nieźle.
- Na spotkanie. - Uśmiechnęłam się i usiadłam na krześle przy stole w kuchni.
- Z facetem, przy którym biegałaś ostatnio nago po naszym domu. - Spytała podekscytowana.
- Co? - Nie wiedziałam o co jej chodzi.
- Nick mi powiedział, że gdy ostatnio ...
- Aa! To nago. - przerwałam jej. Wiedziałam jak się wścieka gdy mówię, jak nie lubię jej chłopaka. Małe kłamstewko nikomu jeszcze nie zaszkodzi. - No tak. Ale to nie było tak jak myślisz..
- Nie wiesz co ja myślę. Chyba, że ty myślisz o tym o czym za chwilę mogę pomyśleć. - Poruszyła brwiami.
- Przestań. - Puściłam jej oczko.
- Jak w pracy? - Zmieniła temat. - Kelnerka, sprzątaczka, striptizerka?
- Stylistka. One Direction. To znaczy nie tak do końca bo jestem asystentką ich prawdziwej stylistki. Ale chyba mogę się tak nazwać, co nie?
- Czekaj, nie zrozumiałam nic po One Direction! Poznałaś ich? Co .. Jak to? Pola! - Wytrzeszczyła na mnie oczy.
- No, wiesz ten Liam chyba myślał że przeproszę go o to na Twitterze. Pomylił się.
- Co na Twitterze? Czy ja o czymś nie wiem?! - Zupełnie zapomniałam, że nie opowiedziałam jej całej historii. Postanowiłam to zrobić bo miałam jeszcze kilka chwil aż do przyjścia Leo.
- I wtedy dałam mój numer Niallowi i Liamowi.
- Ty szczęściaro, jacy oni są?
- Może źle ich oceniłam. - Zobaczyłam jak Alicji błyszczą się oczy. - Ale nie do końca! Nie ciesz się tak. Ten cały Louis. To jest gwiazdka, byś zobaczyła.
- Ja im współczuje, jak oni z tobą wytrzymają Pola?
- O co ci chodzi?
- Przecież ty jesteś strasznie drażliwa i czasem nie znasz się na żartach. Z tego co o nich słyszałam to oni lubią to robić.
- Ja? Nie znam się na żartach? Proszę cie! Jestem duszą towarzystwa. - W tej chwili ktoś zapukał do drzwi, wstałam żeby przywitać się z Leo, wiedziałam że to on.
- Jasne. - Usłyszałam jeszcze Alicję Otworzyłam drzwi. Przede mną stał wysoki blondyn z zielonymi, pięknymi, głębokimi oczami. Uśmiechnął się do mnie. Pocałowałam go w policzek.
- Wezmę torebkę i możemy iść. - Rzuciłam szybko i wbiegłam do domu. Wzięłam owy przedmiot i ustałam jeszcze chwilę przed lustrem. Spokojnie, to tylko facet. Zobaczyłam, że Alicja idzie w kierunku drzwi. Musiałam szybko ją zatrzymać, ale ona już zaczęła.
- No, no. Pola nie dziwię ci się, że się nie powstrzymałaś tamtego dnia. - Oparła się o małą szafkę znajdującą się koło Leo.
- Ale o co .. - chciał już spytać, gdy wzięłam go za rękę i wyprowadziłam z domu. Zamknęłam drzwi i pociągnęłam za sobą, byle znaleźć się jak najdalej Alicji.
- Nie martw się nią, ona czasem wygaduje głupoty. To gdzie mnie zabierasz?
- A to jest niespodzianka. Złapał moją dłoń a po chwili otworzył mi drzwi czarnego, sportowego samochodu. Wsiadłam do środka. Zrobił to samo.
- Przepięknie dziś wyglądasz.
- Dziękuję. - Jechaliśmy w ciszy. Co chwilę zerkałam na Leo. Nie wyglądał na tak zestresowanego co ja.
- To czym się zajmujesz? - Spytał, zagłuszając tą pustkę w samochodzie.
- Jestem asystentką stylistki. Dziś był mój pierwszy dzień.
- I jak wrażenia? - Spojrzał na mnie.
- Świetnie. - Znów zrobiło się cicho. Po jakiś 5 minutach to ja zabrałam głos. - A ty? Co robisz na co dzień?
- Jestem nudnym studentem. Imprezuję i obijam się.
- Co studiujesz?
- Prawo. - Niesamowite, zaczynało robić się strasznie nudno. Leo zaparkował i stanęliśmy przed uroczą restauracją. Weszliśmy do środka i zajęliśmy miejsce. Zamówiliśmy jedzenie.
- O czym myślisz? - Spytał mnie Leo. Spojrzałam na niego. O czym myślałam?
- O niczym.
- Uśmiechnij się. - Złapał mnie za rękę. Była ciepła a uścisk był pewny siebie i mocny. Zrobiłam to co kazał. - Jesteś śliczna.
- Nie zmuszaj mnie do tego. - Prosiłam go.
- Do czego?
- Uciekania, zaraz będę cała czerwona.
- Już mówiłem coś na ten temat, to bardzo słodkie.
- Mi się nie podoba. - Odwróciłam głowę.
- Pola, jesteś taka inna. Tak mnie ciekawisz. - Znów na niego spojrzałam. Przyglądał mi się badawczo. Na prawdę czymś się różnię od tych wszystkich dziewczyn?
- Mylisz się. Jestem taka jak wszystkie. - Patrzyłam mu prosto w oczy.
- To ja się pytam gdzie są te wszystkie. - Podeszła do nas kelnerka i podała dwa talerze pełne pyszności. Zjadłam wszystko ze smakiem. Śmialiśmy się i rozmawialiśmy. Leo wydawał się taki miły i przyjazny. Strasznie mi się podobał. Zapłacił (chociaż długo się z nim kłóciłam, bo nie lubię gdy ktoś wydaję na mnie swoje pieniądzie, to strasznie miłe, ale wtedy czuję się od kogoś bardzo zależna) i wyszliśmy z restauracji. Zrobiło się ciemno. Chciałam już wsiadać do samochodu, gdy Leo złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Poczułam zapach tych wspaniałych perfum. Moje ciało drżało, bałam się co za chwilę się stanie chociaż pragnęłam jednego ; pocałunku. Takiego jakiego jeszcze nigdy nie przeżyłam. Chciało tego każda cząstka moje ciała i umysłu. Ujął moją głowę, zbliżył się i poczułam słodki oddech na twarzy. Położył swoje ręce na mojej talii. Moje powędrowały na jego policzki. Czekałam na tą magiczną chwilę. Brakowało jakiegoś centymetra, już czułam smak jego warg.. gdy nagle zadzwonił mój telefon. Od razu od niego odskoczyłam i wyjęłam komórkę z torebki. Nieznany numer.
- Słucham? - Spytałam, wydawałam się strasznie podenerwowana.
- Cześć, przeszkadzam? - Usłyszałam znany mi głos. Należał do uroczego blondyna.
- Niall, hej. Nie. O co chodzi? - Oczywiście, że mi przeszkadzasz. Przed chwilą miałam przeżyć najlepszy pocałunek w moim życiu ale przez ciebie idioto to się nie wydarzyło .
- Skoro jesteś asystentką Lou, a ona jest teraz zajęta to może pomogłabyś nam? Chcemy wyjść, ale nie możemy się zdecydować co na siebie włożyć. Wpadniesz do nas? Podam ci adres.
- Tak. - Odpowiedziałam bez entuzjazmu. Pragnęłam aby to zrozumiał i dał mi spokój. Podał ulicę i za chwilę miałam się stawić w ich zapewne wielkiej willi. Podeszłam do Leo.
- Mam do ciebie prośbę, podwieziesz mnie?
15 minut później stałam przed wielkim domem. Do środka wpuścił mnie Niall. Willa była nowoczesna i piękna, tylko na tyle mnie stać. Jeszcze w życiu nie widziałam piękniejszego wnętrza.
- Cześć! - Pomachał mi Zayn. Odpowiedziałam tym samym.
- No to zabierajmy się do pracy. - Rzekłam, a z pokoju obok wyszli Liam, Harry i Louis.
- Pola, ty chyba wiedziałaś co się szykuję. - Zagadał mnie Harry. - Tak ładnie ubrana, musisz iść z nami.
- Gdzie?
- Taka mini impreza. Zostaliśmy zaproszeni w ostatnim momencie. Skoro już tu jesteś. - Odpowiedział mi Liam.
- Nie.
- Jak to nie?- Spytał Niall.
- Pracuję dla was i nie będę szlajała się z wami po jakiś klubach.
- W takim razie pójdziesz tam z nami prywatnie. Nie jako nasza stylistka ale koleżanka. - Czyli byłam ich stylistką? Na prawdę? Chyba właśnie tym mnie przekupili. Nie mogłam długo się z nimi kłócić, ze nigdzie nie pójdę bo dla nich decyzja zapadła w momencie, w którym kilkanaście minut wcześniej otrzymałam telefon od Nialla. Szybko wybrałam dla nich jakieś zestawy, chociaż moim zdaniem sami by sobie poradzili. Wydaję mi się, że kwestia ubrań była tylko pretekstem do tego abym pojawiła się w ich domu. Mieliśmy już wychodzić.
- Ja dojadę później, muszę spotkać się z Eleanor. - Oznajmił Louis.
- Nie może iść z nami? - Spytał Harry.
- Właśnie o to chodzi, że nie. - Wzruszył ramionami i mnie wyminął. Na chwilę odwrócił się i spojrzał w moim kierunku. Utkwiłam w nim swój wzrok. Wyglądał na smutnego i zdenerwowanego. Szybko spuściłam głowę, bo bałam się, ze nagle zacznę mu współczuć. Ta Eleanor to była chyba jego dziewczyna.
- To jak zbieramy się? Za chwilę Danielle zacznie dzwonić czemu się spóźniamy. - Rzekł Liam. - Fajnie, że poznasz ludzi, co nie Pola?
- Tak wspaniale. - Wyszłam przed dom i wsiadłam do czarnej furgonetki.
- Nie martw się, przecież cię nie zjemy. - Usłyszałam Nialla. Uśmiechał się do mnie i chyba chciał dodać mi odwagi. Nie, ja się nie boję. To zwykła impreza. Taka zwykła jak to, że właśnie siedzę w jednym samochodzie razem z One Direction.
Przepraszam za wszystkie literówki :) Jeżeli to czytasz, to oceń czy ci się podoba! Nie wiem, czy akcja nie rozkręca się zbyt długo? Co wy na to? :D
-
cudowny jest.. przeczytałam z zaciekawieniem wszystkie rozdziały.. czekam na następny.. będe polecała twój blog dalej . Możesz się odwdzięczyć.. Dzieki za zagladnięcie na mój blog:):)
OdpowiedzUsuńDzięki za komentarz na moim blogu, na twojego również będę wpadać, podoba mi się ten rozdział ;-) pozdrawiam Kalina.H.E
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział.
OdpowiedzUsuńNa razie tylko ten przeczytałam ale postaram się przeczytać wszystkie wpisy*_*
Zapraszam : http://makedreamscometrueaslongaspossible.blogspot.com